Tokenizacja, agenci AI i realne przychody: które sektory krypto mają największy potencjał do 2027 roku?
Na początku października w ciągu kilkunastu dni wydarzyły się trzy rzeczy, które dobrze pokazują, dokąd zmierza rynek. Na konferencji Sibos w Miami, czyli corocznym spotkaniu świata bankowości organizowanym przez Swift, tematem numer jeden nie były przelewy, tylko tokenizacja. Fundusz badawczy Citrini Research opublikował 79-stronicowy raport, w którym proponuje portfel 15 tokenów bez ani jednego Bitcoina i Ethereum. A szefowa strategii aktywów cyfrowych w Morgan Stanley powiedziała publicznie, że rynek stokenizowanych aktywów do 2030 roku „bez wątpienia” znajdzie się w przedziale od 3 do 10 bilionów dolarów.
Brzmi jak zapowiedź nowej hossy. Zanim jednak ktoś zacznie przebudowywać portfel, warto rozdzielić to, co rzeczywiście się wydarzyło, od tego, co jest prognozą, i od tego, co jest po prostu dobrze opowiedzianą historią. Przyglądamy się trzem głównym narracjom rynku: tokenizacji aktywów (RWA), sztucznej inteligencji i blockchainom generującym realne przychody. Każdą liczbę sprawdziliśmy w źródłach, a w kilku miejscach musieliśmy poprawić to, co krąży w sieci.
Tokenizacja, czyli Wall Street na blockchainie
Tokenizacja to przeniesienie tradycyjnego aktywa, na przykład obligacji skarbowej, udziału w funduszu, akcji czy sztabki złota, na blockchain w postaci tokena. Token reprezentuje prawo do tego aktywa, ale można go przesyłać całą dobę, rozliczać w sekundy i używać jako zabezpieczenia w aplikacjach, które działają automatycznie. Dla banków najważniejsza nie jest tu żadna rewolucja, tylko bardzo przyziemna rzecz: dziś przenoszenie pieniędzy i zabezpieczeń między instytucjami trwa godzinami lub dniami, więc ogromne kwoty po prostu leżą zamrożone na rachunkach. Tokenizacja ma to skrócić.
Ile to jest warte dziś? Według rwa.xyz, czyli najczęściej cytowanego serwisu śledzącego ten rynek, w połowie października 2026 roku na publicznych blockchainach znajdowało się około 39 miliardów dolarów stokenizowanych aktywów (bez stablecoinów). Największą część stanowią tokenizowane obligacje skarbowe USA, dalej kredyt prywatny, złoto i, najszybciej rosnące, akcje. Dla porównania cały rynek kryptowalut jest wart według CoinMarketCap około 2,7 biliona dolarów.
Tu dochodzimy do prognoz. Wypowiedź Amy Oldenburg z Morgan Stanley o 3–10 bilionach dolarów do 2030 roku obiegła media, ale warto znać szerszy kontekst. Miesiąc wcześniej sam Morgan Stanley razem z firmą doradczą Oliver Wyman opublikował raport, w którym scenariusz bazowy to 2,3 biliona, a pełny przedział od 1,1 do 5,5 biliona dolarów. Inne instytucje podają jeszcze inne liczby: Citi około 5,5 biliona, McKinsey około 2 bilionów, BCG nawet 16 bilionów. Rozrzut jest ośmiokrotny, co samo w sobie mówi, jak bardzo to są szacunki, a nie wyliczenia. Wspólny jest kierunek: nawet najostrożniejsza prognoza zakłada, że ten rynek urośnie kilkadziesiąt razy w ciągu czterech lat.
Co naprawdę wydarzyło się na Sibos 2026
W sieci krąży opowieść o wspólnym systemie Swift, DTCC (amerykańskiej instytucji rozliczającej papiery wartościowe) i Chainlinka, który ma obsługiwać 20 bilionów dolarów dziennie i ruszyć komercyjnie w pierwszym kwartale 2027 roku. Tych konkretnych liczb i dat nie udało nam się potwierdzić w żadnym oficjalnym komunikacie, więc ich nie powtarzamy. To, co jest potwierdzone, i tak jest wystarczająco ciekawe.
Swift buduje własny rejestr oparty na blockchainie, przeznaczony do całodobowych płatności transgranicznych przy użyciu tokenizowanych depozytów bankowych. Chainlink ogłosił na Sibos, że jego środowisko CRE (Chainlink Runtime Environment) pozwoli bankom podłączyć się do tego rejestru bez budowania infrastruktury od zera, przy czym banki zachowują kontrolę nad kluczami autoryzującymi transakcje. Na tym etapie nie podano jednak nazw konkretnych banków, warunków handlowych ani daty startu produkcyjnego. Na scenie Chainlink i DTCC pokazały też na żywo transakcję finansowania papierami wartościowymi przeprowadzoną między różnymi blockchainami. Osobno DTCC przygotowuje platformę do całodobowego zarządzania zabezpieczeniami opartą na technologii Chainlinka, zapowiadaną na czwarty kwartał 2026 roku, a pod koniec października ma w pełni uruchomić usługę tokenizacji aktywów przechowywanych w swoim depozycie.
Pierwszy kwartał 2027 roku pojawia się w tej historii, ale w innym miejscu: na ten termin Morgan Stanley przesunął (z drugiej połowy 2026 roku) start obsługi tokenizowanych akcji na swojej platformie obrotu.
Dla posiadaczy tokena LINK istotne jest jeszcze jedno: czy te wszystkie wdrożenia przekładają się na popyt na sam token. Chainlink ma mechanizm, który zamienia opłaty od firm (także te płacone poza blockchainem) na LINK i odkłada je do publicznie widocznej rezerwy. To argument dla zwolenników. Uczciwie trzeba jednak dodać, że instytucja może korzystać z technologii Chainlinka i w ogóle nie dotknąć tokena, a skala tych opłat w porównaniu z wyceną projektu pozostaje otwartym pytaniem.
Koszyk Citrini: realne przychody zamiast wielkich nazw
Najciekawszą tezą ostatnich tygodni nie jest jednak to, że tokenizacja nadchodzi, bo o tym mówi się od lat. Ciekawsze jest pytanie, kto na niej zarobi. Raport Citrini Research zatytułowany „Breaking the Wall” odpowiada na nie dość przewrotnie: niekoniecznie Bitcoin i Ethereum.
Logika jest taka: jeśli akcje, obligacje i pożyczki trafią na blockchain, powstaną wokół nich nowe rynki handlu, pożyczek i instrumentów pochodnych. Najwięcej zyskają protokoły, które od tego ruchu pobierają opłaty i dzielą się nimi z posiadaczami tokenów, na przykład przez wykup lub spalanie tokenów. Citrini traktuje BTC i ETH jako „rynek”, którego zachowanie i tak się dostaje, a w swoim koszyku szuka czegoś ponad to.
Koszyk tokenów wygląda następująco: po 10 procent dla Derive (zdecentralizowane opcje i instrumenty pochodne), Lighter (giełda kontraktów) i ether.fi (staking), po 9 procent dla Aave (pożyczki) i Ethena (stablecoin z oprocentowaniem), 8 procent dla Solany, po 7 procent dla Hyperliquid i Aerodrome, po 5 procent dla LayerZero, Chainlinka, Backpacka i Maple, 4 procent dla Uniswapa i po 3 procent dla Pendle i Ondo. Widać wyraźnie, że autorzy postawili na instrumenty pochodne i projekty dające dochód, a nie na infrastrukturę, o której najgłośniej mówi się w kontekście tokenizacji. Chainlink z wagą 5 procent i Ondo z 3 procentami to dla wielu komentatorów zaskakująco mało.
Drugi koszyk to akcje spółek z ekspozycją na tokenizację: Securitize (20 procent, firma, przez którą BlackRock emituje swoje tokenizowane fundusze), Circle, emitent stablecoina USDC (18 procent), Coinbase (18 procent), ETF Bitwise na Hyperliquid i Robinhood (po 14 procent), a dalej Bullish, Figure, BlackRock i WisdomTree.
Jak traktować taki raport? Jako ciekawe ćwiczenie myślowe i źródło nazw do samodzielnego zbadania, a nie jako listę zakupów. Podane wagi to modelowy portfel z publikacji, a nie potwierdzone pozycje funduszu. Część z tych tokenów to młode projekty o niewielkiej płynności, które potrafią mocno podskoczyć po samej publikacji raportu i równie szybko oddać wzrost. A teza o „realnych przychodach” działa tylko wtedy, gdy przychody faktycznie rosną, co da się sprawdzić, zamiast przyjmować na wiarę.
Sztuczna inteligencja i krypto: trzy wątki, które warto rozróżnić
Drugi wielki temat to AI. W rynkowych dyskusjach wszystko, co ma związek ze sztuczną inteligencją, wrzucane jest do jednego worka, a to są naprawdę różne historie o różnym stopniu dojrzałości.
Pierwsza to agenci AI jako nowi użytkownicy finansów. Program, który samodzielnie kupuje dane, zamawia moc obliczeniową czy płaci za usługi innych programów, nie otworzy konta w banku. Może za to mieć portfel kryptowalutowy i płacić stablecoinami. O tym, że agenci AI będą wykonywać ogromną liczbę drobnych płatności, mówią liderzy branży, a na Sibos Sergey Nazarov z Chainlinka przedstawiał tokenizowane pieniądze i fundusze jako równoległy system finansowy właśnie dla takich agentów. To przekonująca wizja, ale na razie głównie wizja: skala płatności realizowanych przez agentów jest dziś niewielka, a teza o tym, że agenci będą „oszczędzać w Bitcoinie”, to bardziej spekulacja niż obserwacja.
Druga to AI przyspieszająca rozwój samych blockchainów, i tu dowody są najmocniejsze. Vitalik Buterin powiedział w październiku, że bez AI realizacja planu przebudowy Ethereum, nazywanego Lean Ethereum, mogłaby potrwać do 2040, a nawet 2050 roku. Narzędzia AI wykonują już znaczną część pracy badawczej i programistycznej, a jeden ze współpracowników projektu wykorzystał AI do stworzenia formalnego, weryfikowalnego maszynowo dowodu jednego z najtrudniejszych twierdzeń, na których opiera się bezpieczeństwo kryptografii STARK. Sam Buterin podkreśla jednak, że kod pisany przez AI może zawierać poważne błędy, i proponuje, by połowę zyskanego czasu przeznaczyć na dodatkowe testy i weryfikację. Przyspieszenie jest realne, ale konkretnego nowego terminu nikt nie podał.
Trzecia to nowy rodzaj „kopania”. Projekt Pearl (PRL) to blockchain wzorowany na Bitcoinie, w którym zamiast rozwiązywania bezużytecznych zagadek kryptograficznych górnicy wykonują mnożenie macierzy na kartach graficznych, czyli tę samą operację, na której opiera się trenowanie i działanie modeli AI. Pomysł nazywa się Proof of Useful Work. Pearl ma prawdziwego partnera, firmę Together AI, która oferuje tańsze korzystanie z jednego z modeli, bo przy okazji obsługi klientów jej karty graficzne „wykopują” PRL. Niezależna analiza wskazała jednak, że większość obecnego kopania nie obsługuje żadnych realnych zadań AI, tylko generuje obliczenia dla samych nagród. Innymi słowy, to na razie bardziej „wydobycie w kształcie AI” niż użyteczna praca. Ciekawy eksperyment, ale bardzo wczesny.
Co z tego wynika dla inwestora
Najważniejsza lekcja jest taka, że ze wzrostu sektora nie wynika automatycznie wzrost konkretnego tokena. Tokenizacja może się udać w stu procentach, a wartość trafi głównie do banków, giełd i emitentów stablecoinów, czyli podmiotów notowanych na zwykłej giełdzie albo w ogóle nienotowanych. Dlatego tak istotne jest pytanie, które zadaje Citrini: czy dany token ma bezpośredni udział w przychodach, które generuje jego sieć lub protokół?
Druga lekcja dotyczy proporcji. Między 39 miliardami dolarów dziś a 3–10 bilionami w 2030 roku jest różnica od 75 do 250 razy. Rynek może część tej drogi wycenić z wyprzedzeniem, a potem rozczarować się tempem, bo duże instytucje działają powoli, terminy się przesuwają (przykład Morgan Stanley pokazuje to doskonale), a regulacje wciąż się kształtują.
Trzecia lekcja to ostrożność wobec liczb z drugiej ręki. Przygotowując ten tekst, trafiliśmy na kilka szeroko powtarzanych twierdzeń, których nie dało się potwierdzić, i kilka, które przekręcały kontekst. Zwykle nie wynika to ze złej woli autorów, tylko z tempa, w jakim informacje krążą w krypto. Przed decyzją warto dotrzeć do pierwotnego źródła.
Jak śledzić te trendy samodzielnie
Dobra wiadomość jest taka, że większość z tego da się obserwować za darmo. Wielkość rynku tokenizowanych aktywów, z podziałem na kategorie i emitentów, pokazuje rwa.xyz, a od niedawna również DeFiLlama, której poświęcimy osobną recenzję w tej serii. Tam też sprawdzisz, czy protokoły z koszyka Citrini faktycznie zarabiają: DeFiLlama pokazuje opłaty i przychody poszczególnych protokołów, co pozwala zweryfikować tezę o „realnych przychodach” w kilka minut. Harmonogramy odblokowań tokenów, które mogą zaszkodzić nawet dobremu projektowi, znajdziesz w Messari. A to, czy o danej narracji mówi się coraz więcej, czy powoli przestaje być modna, dobrze widać w narzędziach do analizy sentymentu, takich jak LunarCrush czy Santiment.
W najbliższych miesiącach warto obserwować kilka konkretnych rzeczy: start usługi tokenizacji DTCC pod koniec października i platformy zabezpieczeń w czwartym kwartale, pierwsze nazwy banków podłączonych do rejestru Swift, start tokenizowanych akcji w Morgan Stanley w pierwszym kwartale 2027 roku oraz to, czy przychody protokołów DeFi rosną razem z rynkiem RWA, czy tylko obok niego.
Podsumowanie
Rynek krypto przesuwa się od czystej spekulacji w stronę użyteczności i to jest dobra wiadomość. Tokenizacja przestała być pilotażem i zaczyna działać produkcyjnie w największych instytucjach finansowych świata. AI realnie przyspiesza rozwój blockchainów, a agenci AI mogą w przyszłości stać się nowym typem użytkownika finansów. Jednocześnie prognozy rozjeżdżają się ośmiokrotnie, daty się przesuwają, a między sukcesem technologii a zyskiem posiadacza tokena wciąż stoi pytanie, kto przechwyci wartość. Dla inwestora indywidualnego rozsądną odpowiedzią nie jest pogoń za najgłośniejszą narracją, tylko sprawdzanie, który projekt ma udokumentowane przychody i jaki ma w nich udział jego token.
Źródła
Wielkość rynku krypto: CoinMarketCap (17 października 2026). Wielkość rynku RWA: rwa.xyz, Stobox Research. Prognozy Morgan Stanley i Oliver Wyman: The Block, Crypto Briefing, The Defiant, crypto.news. Sibos 2026, Swift, DTCC i Chainlink: blog Chainlink, Crypto Briefing, Cointelegraph, Börsen-Zeitung, CoinDCX. Raport Citrini Research „Breaking the Wall”: CoinDesk, ChainCatcher, ETHNews. Vitalik Buterin o Lean Ethereum: Bloomingbit, Crypto Briefing, crypto.news. Pearl (PRL): Hashrate Index, Alea Research, RuntimeWire.
Żadna treść na inkrypto.pl nie stanowi porady inwestycyjnej.